TheGreatWar.pl
← Wszystkie bitwy

1916: Bitwa nad Sommą

Bitwa pod Flers-Courcelette

Daty:
15–22 września 1916
Front:
Front zachodni
Miejsce:
Wzgórza na północny wschód od Longueval i Pozières, od wąwozu pod Combles po drogę Albert–Bapaume, z wsiami Flers, Martinpuich i Courcelette oraz lasem High Wood, departament Somma (Francja)
Strony:
Wielka Brytania, Kanada, Nowa Zelandia i FrancjaDouglas Haig, Henry Rawlinson, Hubert Gough, Julian Byng, Émile Fayolle
Wynik:
Częściowe zwycięstwo brytyjskie. Zdobyto High Wood, Flers, Martinpuich, Courcelette i odcinek trzeciej pozycji niemieckiej, ale frontu nie przełamano, a Morval, Lesbœufs i Gueudecourt zostały w rękach Niemców.
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Niemcy, Kanada, czołgi

Bitwa pod Flers-Courcelette była drugim wielkim, zakrojonym na przełamanie natarciem brytyjskim w bitwie nad Sommą i pierwszą bitwą w historii, w której użyto czołgów. 15 września 1916 roku o 6.20 rano jedenaście dywizji brytyjskiej 4 Armii i Armii Rezerwowej, w tym Dywizja Nowozelandzka i dwie dywizje kanadyjskie, uderzyło na froncie długości około dziesięciu kilometrów, od wąwozu pod Combles po drogę z Albert do Bapaume. Przed piechotą i obok niej toczyło się kilkadziesiąt opancerzonych pojazdów gąsienicowych Mark I, zbudowanych w ścisłej tajemnicy i nazwanych dla zmylenia przeciwnika „zbiornikami” (tanks). Generał Douglas Haig liczył, że uderzenie przebije ostatnią przygotowaną linię niemiecką i otworzy drogę kawalerii. Pierwszego dnia Brytyjczycy zdobyli wreszcie las High Wood, o który walczyli od 14 lipca, a także wsie Flers i Martinpuich, a Kanadyjczycy wieczorem wzięli Courcelette. Na prawym skrzydle natarcie utknęło jednak przed redutą zwaną Czworobokiem, a Morval, Lesbœufs i Gueudecourt pozostały w rękach Niemców. Do 22 września, w deszczu i błocie, walczono już tylko o poprawę linii. Bitwa przyniosła największą zdobycz terenową od początku ofensywy, ale nie przełamanie, a debata o tym, czy czołgi nie zostały użyte za wcześnie, trwa do dziś.

Nazwa i daty

Nazwę „bitwa pod Flers-Courcelette” (ang. Battle of Flers–Courcelette) i daty 15–22 września 1916 roku nadała po wojnie brytyjska komisja do spraw nazewnictwa bitew. Nazwa łączy dwie wsie, które były najważniejszymi zdobyczami pierwszego dnia: Flers w centrum, zdobyte przez 41 Dywizję i Nowozelandczyków, i Courcelette na lewym skrzydle, zdobyte przez Kanadyjczyków. Bitwa obejmuje natarcie 15 września i lokalne walki w następnych dniach, aż do przerwy przed bitwą pod Morval, która zaczęła się 25 września. Francuskie natarcia w tych dniach, po obu stronach Sommy, nie wchodzą w brytyjski podział, choć były z brytyjskimi uzgodnione. Godziny w tekście podajemy według brytyjskiego czasu letniego, przyjętego w brytyjskiej historii oficjalnej.

Tło

Po świtowym szturmie 14 lipca na grzbiet Bazentin bitwa nad Sommą zamieniła się w serię kosztownych natarć na pojedyncze wsie i lasy. Przez sześć tygodni Brytyjczycy walczyli o las Delville, High Wood i Guillemont, a Australijczycy o grzbiet Pozières. Haig uważał, że to „wyniszczanie” osłabia Niemców, a przesłuchania jeńców i zdobyte listy przekonywały jego sztab, że morale przeciwnika słabnie. W połowie sierpnia postanowił wrócić do pierwotnego celu ofensywy, przełamania. 16 sierpnia uprzedził 4 Armię generała Henry’ego Rawlinsona i Armię Rezerwową generała Huberta Gougha o wielkim natarciu w połowie września, w którym miały wziąć udział nowe pojazdy pancerne.

Na ten czas złożyło się kilka powodów. Francuski naczelny wódz, generał Joseph Joffre, naciskał na wspólne uderzenie już 5 września. Sprzymierzeni nacierali na wszystkich frontach: w Galicji trwała jeszcze ofensywa Brusiłowa, Włosi szykowali kolejne natarcie nad Isonzo, Sarrail w Macedonii, a 27 sierpnia do wojny przystąpiła Rumunia. Silny cios nad Sommą miał nie dopuścić do przerzucenia niemieckich dywizji na inne fronty. Haig uznał jednak, że najpierw musi zdobyć Guillemont i Ginchy, skąd Niemcy panowali nad terenem przyszłego natarcia. Guillemont padło 3 września, Ginchy 9 września. 1 września ustalono, że wielkie natarcie ruszy 15 września. Po stronie niemieckiej od 29 sierpnia armią kierowali już Hindenburg i Ludendorff, a front na północ od Sommy trzymała 1 Armia generała Fritza von Belowa, wchodząca w skład grupy armii następcy tronu Bawarii, Rupprechta.

Nowa broń

Pojazd, który miał przejechać przez zasieki i okopy, odporny na kule karabinowe i odłamki, był owocem półtora roku prac w Wielkiej Brytanii. Pomysł „pancernego niszczyciela karabinów maszynowych” na gąsienicach forsował od jesieni 1914 roku podpułkownik Ernest Swinton, a w lutym 1915 roku pierwszy lord Admiralicji Winston Churchill powołał komitet do spraw „okrętów lądowych” (Landships Committee) i z własnej inicjatywy sfinansował jego prace z funduszy marynarki. Brytyjska historia oficjalna przyznaje, że to przede wszystkim „otwartości, odwadze i energii” Churchilla zawdzięczano przekucie idei w praktyczny kształt. Maszynę zaprojektowali William Tritton z firmy Foster w Lincoln i porucznik Walter Wilson. 2 lutego 1916 roku prototyp, nazwany „Mother”, przeszedł próby w Hatfield przed lordem Kitchenerem, Lloydem George’em i innymi dostojnikami, a wkrótce potem zamówiono pierwsze sto sztuk. Dla zachowania tajemnicy w dokumentach nazywano je zbiornikami na wodę, a od 24 grudnia 1915 roku przyjęło się słowo tank.

Czołg Mark I ważył około 28 ton i miał romboidalny kształt, z gąsienicami obiegającymi cały kadłub. Wersja „męska” miała dwa działka 6-funtowe (57 mm) w bocznych sponsonach i cztery karabiny maszynowe, „żeńska”, ważąca 27 ton, tylko karabiny maszynowe. Silnik Daimlera o mocy 105 KM pozwalał na drodze rozwinąć około 6 km/h, ale na polu pełnym lejów maszyna pokonywała mniej niż kilometr na godzinę. Ośmioosobowa załoga pracowała w hałasie, upale i oparach paliwa, a kierowca widział teren tylko przez wąskie szczeliny. Załogi tworzyła nowa formacja, Ciężka Sekcja Korpusu Karabinów Maszynowych (Heavy Section, Machine Gun Corps), szkolona latem 1916 roku w Elveden w hrabstwie Suffolk. Pierwsze maszyny przypłynęły do Francji w końcu sierpnia, a na początku września kompanie C i D zebrały się w Yvrench pod Abbeville. 3 września Haig pokazał je Joffre’owi.

Twórcy czołgu, z Swintonem na czele, ostrzegali przed użyciem kilkudziesięciu maszyn naraz. Swinton pisał w lutym, że szansa nowej broni leży w zupełnym zaskoczeniu i że nie wolno jej rzucać do boju „po kropli”. Jesienią mogło być gotowych 150 czołgów, a wiosną 1917 roku kilkaset więcej. Haig odpowiedział, że ofensywę sprzymierzonych można prowadzić tylko przez ograniczony czas i jeśli Niemców nie uda się wyprzeć z pozycji przed jesienią, następna okazja do wspólnego uderzenia przyjdzie dopiero na wiosnę. „Użyję tego, co mam”, pisał 22 sierpnia do generała Robertsona, bo „byłoby szaleństwem nie wykorzystać wszelkich środków” w tym, co miało być „ukoronowaniem” wysiłku roku.

Plan

Haig chciał przełamania. 4 Armia miała w pierwszym dniu zdobyć Morval, Lesbœufs, Gueudecourt i Flers, czyli przebić się przez trzecią, ostatnią przygotowaną pozycję niemiecką, a potem, osłaniając się od wschodu na linii Morval–Le Transloy–Bapaume, zwijać niemiecki front ku północy. Za frontem czekało pięć dywizji kawalerii, które miały przejść przez wyłom i ruszyć na Bapaume. Rawlinson był ostrożniejszy. Początkowo proponował serię nocnych natarć przy pełni księżyca, z czołgami wycofywanymi przed świtem, ale Haig zażądał śmielszego planu. Ostatecznie natarcie rozplanowano na cztery kolejne cele, oznaczone na mapach kolorami: zielony (niemiecka linia Switch Line i okopy przed Martinpuich), brązowy, niebieski (wieś Flers) i czerwony (Morval, Lesbœufs, Gueudecourt), który Rawlinson liczył osiągnąć przed południem. Prywatnie nazywał natarcie „uzasadnionym hazardem”.

Czołgi podzielono na małe grupy po dwa, trzy wozy, przydzielone dywizjom. Miały ruszyć kilka minut przed piechotą i zniszczyć umocnione punkty, karabiny maszynowe i węzły okopów. Dla nich w ruchomej zaporze ogniowej zostawiono przejścia szerokie na około sto metrów, w które artyleria nie strzelała. Brytyjska historia oficjalna uznała ten pomysł za „bardzo wątpliwy”: tam, gdzie czołgi nie dojechały, piechota szła na nieostrzelane okopy. Z 49 czołgów, które miały być gotowe, 42 przydzielono 4 Armii, a pozostałe Korpusowi Kanadyjskiemu Armii Rezerwowej. Armia Rezerwowa miała pierwotnie odegrać rolę pomocniczą, ale na kilka dni przed natarciem Haig zażądał, by Kanadyjczycy zdobyli Courcelette, a 4 Armia Martinpuich jeszcze tego samego dnia.

Natarcie było największe od 1 lipca. Na odcinku 4 Armii stanęło według historii oficjalnej jedno działo polowe na każde dziesięć jardów frontu, dwa razy gęściej niż na początku bitwy. 13 września kwatera główna rozesłała armiom wezwanie do śmiałości: przeciwnik jest „liczebnie bardzo słabszy”, a jego morale upada, więc „można podjąć ryzyko, które przy mniej korzystnych okolicznościach byłoby nierozsądne”. Brytyjski wywiad oceniał, że przeciw dziesięciu atakującym dywizjom Niemcy mają na pierwszej linii niespełna pięć, w większości bawarskich. Ostrzał przygotowawczy zaczął się 12 września o szóstej rano i trwał trzy dni i noce.

Przebieg: 15 września

W nocy z 14 na 15 września czołgi przejechały po wytyczonych taśmami trasach do punktów wyjściowych tuż za pierwszą linią. Część utknęła w lejach i zawalonych schronach, część się zepsuła. Z 42 wozów 4 Armii na miejsce dotarło 30, a wszystkie sześć kanadyjskich. Do ataku stanęło więc 36 czołgów. Rano 15 września była mgła, potem dzień zrobił się pogodny. O 6.20 nawała ogniowa przeszła w ruchomą zaporę i piechota ruszyła.

Prawe skrzydło (XIV Korpus). Natarcie XIV Korpusu lorda Cavana prawie się nie powiodło. 56 Dywizja (londyńska) zajęła tylko część okopów nad wąwozem pod Combles i skraj lasku Bouleaux. 6 Dywizja uderzyła na redutę zwaną Czworobokiem (Quadrilateral), ukrytą za grzbietem na wschód od Ginchy, z zasiekami schowanymi w wysokiej trawie. Z trzech przydzielonych jej czołgów do boju wszedł jeden, a przejście w zaporze, którego nikt już nie potrzebował, przez nieporozumienie nie zostało zamknięte. Bataliony szły prosto pod nietknięte karabiny maszynowe i padały w lejach. Dywizja Gwardii, która miała zdobyć Lesbœufs, nie dostała pomocy od żadnego z dziesięciu czołgów. Gwardziści przedarli się mimo to przez pierwsze okopy, ale wzięci z flanki ogniem z Czworoboku zboczyli w lewo, pomylili zdobyty okop z trzecim celem i zatrzymali się daleko przed Lesbœufs. Wśród poległych tego dnia był porucznik 3 Batalionu Grenadierów Gwardii Raymond Asquith, najstarszy syn premiera Herberta Henry’ego Asquitha, a wśród ciężko rannych przyszły premier Harold Macmillan, oficer 2 Batalionu tego samego pułku.

Centrum (XV Korpus): Flers. Najlepiej poszło XV Korpusowi generała Henry’ego Horne’a. 14 Dywizja doszła do drogi z Flers do Lesbœufs, a jeden jej czołg, D5, dotarł samotnie pod Gueudecourt i ostrzelał niemiecką baterię, zanim go spalono. 41 Dywizja, mająca za sobą zaledwie kilka miesięcy we Francji, zdobyła pierwsze dwie linie i około 8.20 weszła do Flers. W tej chwili, jak pisze brytyjska historia oficjalna, rozegrała się scena „bez precedensu w dziejach wojen”: czołg, strzelając, toczył się główną ulicą wsi, a za nim szły wiwatujące grupy piechoty. Historia oficjalna wskazuje jako ten czołg D16. Większość późniejszych opracowań, w tym historycy brytyjskiego Muzeum Czołgów, mówi o wozie D17 „Dinnaken” porucznika Stuarta Hastiego. Pozostałe czołgi, w tym D17, niszczyły gniazda karabinów maszynowych na wschodnim skraju wsi. Bawarczycy uciekli w stronę Gueudecourt i do dziesiątej opór w Flers ustał. Meldunek lotnika z 8.45, że „czołg widziany na głównej ulicy Flers posuwa się naprzód, a za nim wielu żołnierzy”, prasa przerobiła na słynne zdanie o czołgu, który „idzie główną ulicą Flers, a za nim wiwatuje armia brytyjska”. Po zdobyciu wsi pozbawiona oficerów 41 Dywizja zaczęła się jednak w części cofać do okopów na południe od niej i dopiero po południu oficerowie sztabu brygady zebrali ludzi i obsadzili trzeci cel za wsią.

Na lewo od niej Dywizja Nowozelandzka stoczyła swoją pierwszą bitwę na froncie zachodnim. Batalion z Otago ruszył pół minuty przed czasem, a Nowozelandczycy zdobyli Switch Line do 6.50, potem kolejne okopy i doszli do trzeciego celu na północny zachód od Flers, gdzie dwa czołgi, D11 i D12, zmiażdżyły zasieki zatrzymujące 3 Batalion Strzelców. Próba utworzenia osłony skrzydła dalej na północ, przy okopie Grove Alley, załamała się pod niemieckim kontratakiem.

Lewe skrzydło (III Korpus): High Wood i Martinpuich. 47 Dywizja (londyńska) miała zdobyć High Wood. Linie przeciwników stały w lesie tak blisko siebie, że artyleria nie mogła ich ostrzelać, więc zadanie powierzono czterem czołgom. Wbrew radom dowódców czołgów i piechoty korpus kazał im jechać przez las pełen pniaków i lejów. Żaden nie pomógł, a piechota utknęła w ogniu karabinów maszynowych. Las padł dopiero około 13.00, po kwadransie huraganowego ognia, w którym brygadowa bateria moździerzy Stokesa wystrzeliła 750 pocisków. Do niewoli trafiło kilkuset Bawarczyków. Tak skończyła się walka o miejsce, o które Brytyjczycy bili się od 14 lipca. 50 Dywizja (z Northumberland) posunęła się mimo ognia z lasu, a 15 Dywizja (szkocka), wspierana przez czołg, zajęła do 10.00 południową część Martinpuich, a po południu całą wieś.

Kanadyjczycy: Courcelette. W Armii Rezerwowej 2 Dywizja Kanadyjska generała Richarda Turnera zaatakowała wzdłuż drogi Albert–Bapaume. W ciągu kwadransa wyparła Niemców z pierwszych okopów, a do 7.00 zdobyła ruiny cukrowni przed Courcelette, biorąc do niewoli 125 jeńców, a w głębokim schronie pod budynkami jeszcze sztab batalionu. Sześć kanadyjskich czołgów nie nadążało za piechotą, ale ich widok, jak zapisano, dał żołnierzom „poczucie przewagi i bezpieczeństwa”. Jeden z nich rozwinął po drodze 400 metrów kabla telefonicznego z bębna na ogonie. Przed południem dowódca Korpusu Kanadyjskiego, generał Julian Byng, zarządził drugie natarcie, na samą wieś. O 18.15, w biały dzień i bez okopów wyjściowych, co Gough nazwał rzeczą „bez precedensu w tej kampanii”, 22 Batalion złożony z Kanadyjczyków francuskojęzycznych i 25 Batalion z Nowej Szkocji przeszły przez Courcelette. 3 Dywizja Kanadyjska zajęła na lewo od nich okop Fabeck Graben.

Francuzi. Na prawo od Brytyjczyków francuska 6 Armia generała Émile’a Fayolle’a uderzyła o 15.00 na Rancourt i Frégicourt, by osłonić prawe skrzydło Brytyjczyków, ale natarcie zatrzymał ogień artylerii i karabinów maszynowych.

Około 15.00 Rawlinson zrozumiał, że impet natarcia się wyczerpał. Wielu atakujących batalionów straciło po 300–400 ludzi i większość oficerów. Za zgodą Haiga wstrzymał dalsze ataki do następnego dnia. Kawaleria nie ruszyła. Bilans dnia był mimo to najlepszy od początku ofensywy: według historii oficjalnej Brytyjczycy zdobyli trzecią pozycję niemiecką na odcinku około 4 kilometrów, a pod Flers posunęli się o ponad trzy kilometry. Na prawym skrzydle, przed Morval, Lesbœufs i Gueudecourt, droga wciąż była zamknięta.

Przebieg: 16–22 września

16 września natarcie ponowiono, ale była to już seria osobnych, słabo przygotowanych ataków. Brygada 20 Dywizji przyłączona do Gwardii zdobyła odcinek trzeciego celu przed Lesbœufs, lecz 3 Brygada Gwardii, ruszająca bez wsparcia artylerii, zatrzymała się w połowie drogi. Pod Gueudecourt 64 Brygada, która przeszła w nocy sześć mil w deszczu, zaatakowała z odległości ponad kilometra za zaporą ogniową i nie doszła do okopów Gird. Nowozelandczycy zajęli część Grove Alley. Kanadyjczycy zdobyli resztę Fabeck Graben, a szeregowiec John Chipman Kerr z 49 Batalionu, ranny, biegł wzdłuż niemieckiego okopu, strzelając do obrońców, za co dostał Krzyż Wiktorii. Atak na okop Zollern Graben i redutę Zollern się nie udał. W kolejnych dniach Kanadyjczycy odpierali kontrataki pod Courcelette, a 20 września zdobyli i znów stracili część Zollern Graben.

17 września Rawlinson odłożył następne wielkie natarcie, bo Francuzi nie byli gotowi, a zapas pocisków do dział polowych w ciągu tygodnia zmalał o ponad dwie trzecie. 18 września, w ulewie, 6 Dywizja zdobyła wreszcie Czworobok, biorąc około 140 jeńców. Od tego dnia deszcz zamieniał pole bitwy w błoto, w którym grzęzły działa i wozy z amunicją, a żołnierze zaczęli uważać je za swojego głównego wroga. Termin natarcia przesuwano z 21 na 23, a w końcu na 25 września. W nocy z 21 na 22 września patrole odkryły, że Niemcy opuścili okopy Starfish i Prue przed Martinpuich, a 22 września 1 Dywizja Kanadyjska posunęła się o około 500 metrów na wschód od Courcelette. Na południe od Sommy francuska 10 Armia zdobyła 17 września wsie Berny, Deniécourt i Vermandovillers, a 20 września Francuzi odparli zażarty kontratak na Bouchavesnes. Na tym bitwa się skończyła.

Straty

Pełnych strat bitwy nie da się podać dokładnie. Robin Prior i Trevor Wilson obliczyli straty dziewięciu dywizji 4 Armii, które 15 września poszły do natarcia, na około 29,4 tysiąca zabitych, rannych i zaginionych, z czego najwięcej poniosły 56 Dywizja, 14 Dywizja, Gwardia i 47 Dywizja. Dywizja Gwardii zgłosiła za dni 10–17 września ponad 4900 strat, a 47 Dywizja za 10–22 września 4554. Korpus Kanadyjski stracił według kanadyjskiej historii oficjalnej w ciągu tygodnia 7230 ludzi. Niemieckich strat w tej bitwie nie wyodrębniono. Wiadomo, że niektóre pułki, jak bawarskie pułki pod Flers i rezerwowe pułki 45 Dywizji Rezerwowej pod Courcelette, zostały prawie zniszczone, a według części opracowań wrzesień był dla armii niemieckiej najkrwawszym miesiącem bitwy nad Sommą, z około 130 tysiącami strat.

Z 36 czołgów, które dotarły do punktów wyjściowych, w zdobywaniu umocnień i okopów pomogło według brytyjskiej historii oficjalnej niespełna tuzin. William Philpott podaje, że 27 przejechało ziemię niczyją, a do trzeciego celu doszło sześć. Następnego dnia sprawnych było już tylko kilka.

Znaczenie

Bitwa pod Flers-Courcelette była największym sukcesem brytyjskim nad Sommą od 14 lipca. Haig pisał w raporcie, że przyniosła zdobycz „większą niż jakakolwiek, którą nasza broń osiągnęła w pojedynczej operacji od początku ofensywy”. Historycy przyznają, że Brytyjczycy zajęli mniej więcej dwa razy więcej terenu niż 1 lipca przy mniej więcej połowie tamtych strat, a niemiecka obrona w centrum była bliska załamania. Przełamania jednak nie było. Natarcie znów rozbiło się o niezniszczone karabiny maszynowe na skrzydłach, dowódcy na kilka godzin tracili kontakt z piechotą, a niemieckie odwody zdążyły zatkać wyłom. Morval, Lesbœufs i Gueudecourt zdobyto dopiero w następnej bitwie, 25 i 26 września.

O czołgach spierano się od pierwszego dnia. Ich zwolennicy, z Churchillem i Swintonem na czele, uważali, że wielką tajemnicę zmarnowano dla kilku zrujnowanych wsi, zamiast poczekać na setki maszyn i jedno zmasowane uderzenie. Lloyd George pisał później podobnie. Brytyjska historia oficjalna porównała ich użycie do przedwczesnego użycia gazu przez Niemców pod Ypres w 1915 roku, zaznaczając jednak, że Brytyjczycy uniknęli kary, bo Niemcy długo nie docenili nowej broni i nie przygotowali skutecznej obrony przeciwpancernej. Obrońcy decyzji Haiga, jak John Terraine, odpowiadają, że nową broń trzeba było sprawdzić w boju, a kilkuset nieprzetestowanych maszyn nie dałoby się utrzymać w tajemnicy przez zimę. Pierwszy występ pokazał zarówno możliwości czołgów, jak i ich słabości: zawodne silniki i gąsienice, słaby pancerz, ślepotę załóg i brak współdziałania z piechotą i artylerią. Haig był mimo to zadowolony. 17 września powiedział Swintonowi, że czołgi ocaliły wiele istnień, a dwa dni później poprosił Ministerstwo Wojny o tysiąc nowych maszyn. Przez następny rok miały być tylko „cennym dodatkiem” do zwykłego natarcia piechoty i artylerii, aż w listopadzie 1917 roku pod Cambrai użyto ich wreszcie masowo, tak jak chciał Swinton.

Dla dominiów bitwa miała szczególne znaczenie. Zdobycie Courcelette było pierwszym wielkim sukcesem Korpusu Kanadyjskiego nad Sommą, a 22 Batalion, z którego wywodzi się dzisiejszy Królewski 22 Pułk, zapisał w nim jedną z najsłynniejszych kart swojej historii. Dowódca batalionu, podpułkownik Thomas-Louis Tremblay, zanotował w dzienniku: „Jeśli piekło jest takie jak to, co widziałem pod Courcelette, nie życzyłbym go najgorszemu wrogowi”. Dla Nowozelandczyków 15 września rozpoczął 23 dni walk nad Sommą, które według nowozelandzkich opracowań kosztowały ich dywizję około 7 tysięcy ludzi.

Na osi czasu

(03)