Kryzys przysięgowy
- Kategoria:
- Wojsko
- Data:
- 9 lipca 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
9 lipca 1917 roku w Warszawie miała się odbyć uroczystość, która dla niemieckich władz okupacyjnych była tylko formalnością: żołnierze Polskiej Siły Zbrojnej, wojska tworzonego dla zapowiedzianego Królestwa Polskiego, mieli złożyć przysięgę wojskową. Zamiast tego większość legionistów z I i III Brygady odmówiła. W pozostałych garnizonach ceremonie wyznaczono na 11 lipca i tam powtórzyło się to samo. Odmowa była zorganizowana: tydzień wcześniej, 2 lipca, z Tymczasowej Rady Stanu wystąpił Józef Piłsudski, a jego żołnierze wiedzieli, że Komendant nie chce, by przysięgali. Tak zaczął się kryzys przysięgowy, koniec Legionów Polskich w dotychczasowej postaci i zarazem koniec współpracy Piłsudskiego z państwami centralnymi.
Wojsko bez państwa
Po akcie 5 listopada Niemcy chcieli przede wszystkim polskiego rekruta. Generał-gubernator warszawski Hans Hartwig von Beseler zaczął budowę armii Królestwa, a 10 kwietnia 1917 roku Austro-Węgry przekazały pod jego rozkazy Polski Korpus Posiłkowy, jak od jesieni 1916 roku nazywały się Legiony. Liczył on wówczas, według polskich opracowań, prawie 21 tysięcy żołnierzy. Naczelnym wodzem Polskiej Siły Zbrojnej (niem. Polnische Wehrmacht) był sam Beseler, a faktycznie dowodził nią niemiecki generał Felix von Barth. Ochotniczy zaciąg szedł słabo: na początku czerwca Piłsudski informował Radę, że do wojska faktycznie wstąpiło około 1300 ludzi.
Piłsudski, referent wojskowy Rady od jej pierwszych dni, od miesięcy powtarzał, że polskie wojsko musi podlegać polskiej władzy. Wiosną 1917 roku jego rachuba się zmieniła. Rewolucja w Rosji osłabiła wroga, przeciw któremu Legiony szły w 1914 roku, a jej Rząd Tymczasowy sam ogłosił, że Polska powinna być niepodległa. Do wojny przystąpiły Stany Zjednoczone i szanse Ententy wyraźnie rosły. Związanie wojska z Niemcami na całą wojnę Piłsudski uznał za błąd. 2 lipca, występując z Rady, mówił do oficerów Legionów w Warszawie: „Wszystkie nasze i niemieckie interesy układają się przeciw sobie. W interesie Niemców leży przede wszystkim pobicie Aliantów, naszym – by Alianci pobili Niemców”. Razem z nim pracę w Komisji Wojskowej Rady porzucił jego zastępca, pułkownik Kazimierz Sosnkowski.
Rota
Spór toczył się o kilka słów. Rota, uzgodniona przez Radę Stanu z władzami okupacyjnymi, brzmiała: „Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, że Ojczyźnie mojej – Polskiemu Królestwu i memu przyszłemu królowi – na lądzie i wodzie i na każdem miejscu wiernie i uczciwie służyć będę, że w wojnie obecnej dotrzymam wiernie braterstwa broni wojskom Niemiec i Austro-Węgier oraz Państw z nimi sprzymierzonych”. Królestwo istniało tylko na papierze, króla nie było, a polskiego rządu też nie. Piłsudski przekonywał, że przysięgę od polskiego wojska może przyjąć dopiero premier polskiego rządu. Legioniści ujmowali to prościej. „Legiony złożenia tej przysięgi odmawiają, bo jakże przysięgać królowi, którego nie ma” – zapamiętał jeden z nich. Generał Felicjan Sławoj Składkowski, wtedy lekarz w Legionach, pisał po latach, że „w tej formalnej sprawie o przysięgę było bardzo mało z przysięgi”: chodziło o to, po czyjej stronie stanie polskie wojsko.
Odmowa
W Warszawie ceremonię przeprowadzono w zamkniętych koszarach. Odmówili niemal wszyscy żołnierze I i III Brygady oraz pozostałych oddziałów związanych z Piłsudskim, między innymi 5 pułku piechoty w Zegrzu i 2 pułku ułanów, którego legioniści po odmowie stanęli przed złożoną na ziemi bronią. Liczby podawane w opracowaniach różnią się: według jednych odmówiło 166 oficerów i około 5 tysięcy żołnierzy, według danych samego Korpusu Posiłkowego, na które powołuje się Instytut Pamięci Narodowej, 199 oficerów i ponad 4,5 tysiąca podoficerów i szeregowców. Przysięgę złożyła niewielka część żołnierzy z Królestwa, głównie z II Brygady, która pod dowództwem Józefa Hallera od początku była słabiej związana z Piłsudskim; według części źródeł około 60 oficerów i 1250 żołnierzy.
Niemcy uznali odmowę za niesubordynację. Legionistów rozbrojono i odesłano do obozów. Oficerów z Królestwa internowano w Forcie Beniaminów koło Zegrza, a podoficerów i szeregowych w obozie w Szczypiornie pod Kaliszem, dokąd pierwszy transport dotarł 13 lipca. Za drutami znalazło się około 3300 ludzi. Legionistów z Galicji, poddanych austriackich, było jeszcze więcej, około 3500. Wcielono ich do armii austro-węgierskiej, a wielu trafiło na front włoski. Pozostałości Korpusu Posiłkowego, przede wszystkim II Brygadę, oddano z powrotem pod dowództwo austro-węgierskie. Polska Siła Zbrojna skurczyła się do garstki: według różnych obliczeń od nieco ponad tysiąca do niespełna 3 tysięcy żołnierzy.
Znaczenie
Kryzys przysięgowy przekreślił plan Beselera. Liczna polska armia u boku Niemiec nie powstała, a najbardziej ideowa część Legionów zamiast na froncie znalazła się w obozach. Na wschodzie Rosja ruszyła właśnie do ofensywy, ale żołnierze Piłsudskiego nie mieli już w niej walczyć. Dla Piłsudskiego odmowa była zerwaniem z państwami centralnymi, u których boku walczył od 1914 roku. Niemcy uznali go za głównego winowajcę i dwa tygodnie później sam Komendant i Sosnkowski zostali aresztowani.
Dla legionistów internowanie stało się legendą. W ziemiankach Szczypiorna, gdzie siedział między innymi młody Władysław Broniewski, internowani utrzymywali własną dyscyplinę, uczyli się i grali w grę ze szmacianą piłką, od której piłkę ręczną nazywa się w Polsce „szczypiorniakiem”. Odmowa przysięgi zjednała obozowi Piłsudskiego także część tych, którzy wcześniej uważali go za sojusznika Niemiec. Tymczasowa Rada Stanu, pozbawiona swojego najważniejszego członka i wojska, którym miała się zajmować, przetrwała tylko do końca sierpnia.