TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Deklaracja wersalska

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
3 czerwca 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Polska, Roman Dmowski, Francja, Wielka Brytania

3 czerwca 1918 roku w Wersalu premierzy trzech europejskich mocarstw Ententy, Georges Clemenceau, David Lloyd George i Vittorio Emanuele Orlando, uzgodnili na zakończenie obrad Najwyższej Rady Wojennej dwie krótkie deklaracje polityczne. Pierwsza dotyczyła Polski. W polskim przekładzie (tłumaczenia nieco się od siebie różnią) brzmiała: „Utworzenie zjednoczonego i niepodległego państwa polskiego z wolnym dostępem do morza stanowi jeden z warunków trwałego i sprawiedliwego pokoju oraz panowania prawa w Europie”. Druga wyrażała sympatię dla dążeń wolnościowych Czechosłowaków i Jugosłowian. Po raz pierwszy Francja, Wielka Brytania i Włochy wspólnie i publicznie wpisały odbudowę zjednoczonej Polski do warunków przyszłego pokoju. Roman Dmowski uważał później ten akt za największy sukces swojej dyplomacji.

Narada w dniach kryzysu

Najwyższa Rada Wojenna, która od pierwszego posiedzenia w grudniu 1917 roku zbierała się w wersalskim hotelu Trianon Palace, obradowała tym razem od 1 czerwca w najgorszym od dawna położeniu. 27 maja Niemcy przełamali front nad Aisne, a 31 maja stanęli nad Marną pod Château-Thierry, niespełna sto kilometrów od Paryża. Większość czasu zajęły więc sprawy wojskowe: odwody, zaopatrzenie i przede wszystkim tempo przerzutu wojsk amerykańskich. Według wspomnień generała Johna Pershinga trzej premierzy podpisali wtedy wspólny list do prezydenta Wilsona, w którym ostrzegali, że wojna może zostać przegrana, jeśli odwody sprzymierzonych wyczerpią się wcześniej niż niemieckie, i prosili o armię liczącą sto dywizji.

Deklaracje polityczne powstały na marginesie tych narad. Nie podpisały ich Stany Zjednoczone. Formalnie nie były one sojusznikiem Ententy, lecz „państwem stowarzyszonym”, a Waszyngton już wcześniej sprzeciwiał się wspólnym oświadczeniom politycznym ogłaszanym w imieniu całej Rady. Amerykański dyplomata łącznikowy przy Radzie Arthur Hugh Frazier zawiadamiał 4 czerwca Departament Stanu, że oba teksty ukażą się w porannych gazetach w czwartek, czyli 6 czerwca, z wyraźnym zaznaczeniem, że pochodzą od trzech premierów obecnych w Wersalu.

Droga do deklaracji

Dopóki carska Rosja uważała sprawę polską za swoją sprawę wewnętrzną, mocarstwa zachodnie unikały w niej wiążących słów. Sytuacja zmieniła się po rewolucji lutowej. W kwietniu 1917 roku Londyn, Paryż i Rzym zapewniły Rząd Tymczasowy o poparciu dla niepodległej i zjednoczonej Polski, a jesienią uznały Komitet Narodowy Polski, który Dmowski założył w sierpniu w Lozannie i przeniósł do Paryża. Od czerwca 1917 roku istniała też Armia Polska we Francji. W styczniu 1918 roku Lloyd George nazwał niepodległą Polskę pilną koniecznością dla stabilności Europy, a prezydent Woodrow Wilson zażądał jej utworzenia w trzynastym z czternastu punktów. 18 marca premierzy i ministrowie Ententy odrzucili traktat brzeski i ostrzegali przed „czwartym rozbiorem” Polski, ale nie wspomnieli ani o jej zjednoczeniu, ani o granicach.

Komitet Narodowy Polski zabiegał o więcej. Dmowski starał się, by udział polskiego wojska w walkach na froncie zachodnim powiązać z wyraźnymi zobowiązaniami politycznymi sprzymierzonych. Argumentów dostarczali sami przeciwnicy. Na mocy pokoju brzeskiego z Ukrainą państwa centralne obiecały jej Chełmszczyznę, a w okupowanym Królestwie wciąż próbowały budować państwo związane z Berlinem i Wiedniem na gruncie aktu 5 listopada. W kwietniu delegacja Komitetu wzięła udział w zjeździe narodów uciskanych przez Austro-Węgry w Rzymie. Według części historyków na decyzję premierów wpłynęła też chęć zachęcenia do wstępowania do armii polskiej we Francji Polonii amerykańskiej i polskich jeńców z armii niemieckiej i austro-węgierskiej.

Co mówiła deklaracja

Wersalska formuła szła dalej niż słowa Wilsona. Prezydent mówił o państwie na ziemiach zamieszkanych przez ludność „bezspornie polską”, którego niepodległość miał gwarantować pakt międzynarodowy. Deklaracja premierów mówiła o Polsce „zjednoczonej” i „niepodległej” z wolnym dostępem do morza, nie ograniczając jej do ziem etnicznie polskich. Polscy komentatorzy czytali słowo „zjednoczona” jako zapowiedź połączenia ziem wszystkich trzech zaborów, a więc przekreślenia skutków rozbiorów. Istotne było też, że rozwiązanie sprawy polskiej uznano za warunek pokoju, a nie tylko za życzenie.

Deklaracja nie mówiła jednak nic o granicach przyszłego państwa. Nie wyjaśniała, które ziemie ma objąć zjednoczenie ani jak ma wyglądać dostęp do morza. Wszystko to odłożono do konferencji pokojowej, a spory o zachodnią i wschodnią granicę Polski miały wrócić z pełną siłą po wojnie.

Czechosłowacy i Jugosłowianie

Druga deklaracja była znacznie ostrożniejsza. Rządy sprzymierzone przyjmowały w niej „z zadowoleniem” oświadczenie amerykańskiego sekretarza stanu Roberta Lansinga i przyłączały się do wyrazów „szczerej sympatii” dla narodowych dążeń do wolności Czechosłowaków i Jugosłowian. Lansing ogłosił 29 maja, że Stany Zjednoczone z wielkim zainteresowaniem śledziły obrady kwietniowego kongresu w Rzymie, a dążenia obu narodów mają szczerą sympatię Waszyngtonu. O niepodległości nie było mowy ani w oświadczeniu amerykańskim, ani w wersalskim.

Ostrożność była w dużej mierze dziełem Włoch. Minister spraw zagranicznych Sidney Sonnino jeszcze w połowie maja mówił ambasadorowi amerykańskiemu w Rzymie, że nowe deklaracje poszerzające cele wojny są niewskazane. Odróżniał przy tym Czechosłowaków, których warto zachęcać, od Jugosłowian. Ich zjednoczone z Serbią państwo uważał za przyszłego rywala Włoch nad Adriatykiem, a ich samych za podzielonych. Jugosłowianie odczytali różnicę bez trudu. 9 czerwca przewodniczący Komitetu Jugosłowiańskiego Ante Trumbić skarżył się ambasadorowi amerykańskiemu, że deklaracje wyraźnie oddzielają sprawę polską od jugosłowiańskiej. Kilka dni później poseł serbski w Waszyngtonie pisał do ambasadorów trzech mocarstw, że wersalskie sformułowania zaskoczyły Czechosłowaków i Jugosłowian, a prasa austriacka wykorzystała je w swojej propagandzie.

Reakcje

W okupowanym Królestwie Polskim prasa, poddana wojennej cenzurze, bagatelizowała znaczenie deklaracji. Według polskich opracowań strona niemiecka odpowiedziała, że państwa centralne same rozstrzygną o losie Polski w porozumieniu z jej prawnymi przedstawicielami, a rząd Jana Kantego Steczkowskiego, na żądanie generała-gubernatora Hansa von Beselera, oświadczył w połowie czerwca, że uchwała wersalska nie zmieni jego współpracy z mocarstwami centralnymi. Dla Komitetu Narodowego Polskiego deklaracja była natomiast dowodem, że łączenie sprawy polskiej z polityką Ententy przynosi owoce. We wrześniu Komitet uzyskał polityczne zwierzchnictwo nad armią polską we Francji, a w październiku Wielka Brytania i Włochy uznały ją za armię autonomiczną, sprzymierzoną i współwojującą.

Znaczenie

Deklaracja nie tworzyła państwa ani nie wyznaczała jego granic, ale była zobowiązaniem politycznym trzech mocarstw, którego trudno byłoby się później wyprzeć. Gdy w październiku 1918 roku brytyjski minister spraw zagranicznych Arthur Balfour pisał do Komitetu Narodowego Polskiego, przypominał, że Wielka Brytania z zadowoleniem przyłączyła się do wersalskiej deklaracji wielkich mocarstw z 3 czerwca. Po zwycięstwie Ententy deklaracja wraz z czternastoma punktami Wilsona stała się punktem wyjścia rozmów o Polsce na konferencji pokojowej.

W pamięci zbiorowej deklaracja wersalska ustąpiła jednak miejsca orędziu Wilsona. Część historyków nazywa ją zapomnianym aktem założycielskim Drugiej Rzeczypospolitej i tłumaczy to między innymi tym, że w dwudziestoleciu międzywojennym obóz Piłsudskiego nie był skłonny przypominać sukcesu narodowych demokratów. Tymczasem w czerwcu 1918 roku wynik wojny wcale nie był jeszcze przesądzony. Niemcy stali nad Marną, a premierzy, którzy złożyli obietnicę Polsce, w tych samych dniach naglili Amerykanów o żołnierzy.